r/AnimePolska • u/PopkulturowyKociolek • 4h ago
Dyskusja Wywiad z Yasuhiro Yoshiura – wizjonerem anime.
Kolejna (mam nadzieja) ciekawa rozmowa, dla miłośników anime. Tym razem - Yasuhiro Yoshiura. Reżyser, scenarzysta i animator, który od początku XXI wieku konsekwentnie buduje swoją pozycję jako jeden z najciekawszych twórców współczesnego anime.
Jakie było Pana pierwsze doświadczenie z rysowaniem lub tworzeniem animacji?
Yasuhiro Yoshiura: Rysować lubiłem, odkąd pamiętam, ale moją pasję do obrazu rozbudziło nie klasyczne anime, lecz grafika 3DCG. W połowie lat 90. technologia ta zaczęła przebijać się do głównego nurtu, a moim absolutnym numerem jeden była gra przygodowa MYST. Zachwyciło mnie to, jak zaprojektowano tam świat i przestrzeń. Zacząłem się zastanawiać, jakimi narzędziami można stworzyć coś tak niezwykłego. Mając 15 lat, kupiłem pierwszego Maca i metodą prób i błędów zacząłem tworzyć własne grafiki 3D. Choć same cyfrowe światy mnie fascynowały, ówczesna animacja postaci w tej technologii pozostawiała wiele do życzenia. Aby wypełnić tę lukę, zacząłem łączyć trójwymiarowe tła z ręcznie rysowanymi postaciami 2D. To podejście do dziś definiuje mój styl pracy.
Kto lub co wywarło największy wpływ na Pana jako twórcę anime?
Yasuhiro Yoshiura: To twardy orzech do zgryzienia (śmiech). Inspiruje mnie właściwie wszystko: od kina i mangi, przez powieści i teatr, aż po konkretne miejsca w rzeczywistości. Gdybym miał wskazać fundamenty, to obok gry MYST byłaby to teoria twórczości Mamoru Oshiego, która ukształtowała mnie w moich początkach. Przechodziłem też etap silnej fascynacji filmami Terry’ego Gilliama. Duży wpływ miał na mnie również japoński dramaturg Koki Mitani – jego debiut reżyserski, film Welcome Back, Mr. McDonald, to absolutne arcydzieło, które gorąco polecam.
Jaką technologię z filmów chciałby Pan zobaczyć w prawdziwym życiu?
Yasuhiro Yoshiura: Zabrzmi to pewnie banalnie, ale najbardziej marzy mi się humanoidalny robot domowy. Wizja bycia całkowicie uwolnionym od codziennych porządków i obowiązków domowych to dla mnie czysta definicja szczęścia.
Jakie było najbardziej zaskakujące doświadczenie w pracy nad anime?
Yasuhiro Yoshiura: Zacząłem karierę od produkcji indywidualnych, a potem stopniowo przeszło to do produkcji zbiorowych. Najbardziej odświeżającym doświadczeniem było odkrycie, jak pomysły i kreatywność innych ludzi mogą wzbogacić mój projekt. Oczywiście zdarzają się trudne momenty, ale to nic w porównaniu z euforią, jaką daje efekt synergii, gdy wspólnie udaje się osiągnąć coś lepszego, niż zakładał pierwotny plan.
Gdyby nie został Pan reżyserem, w jakim innym zawodzie by się Pan odnalazł?
Yasuhiro Yoshiura: Często się nad tym zastanawiam. W pewnym momencie życia chciałem być pisarzem, aktorem scenicznym albo mangaką. Mój pradziadek był architektem, więc ta profesja też często pojawiała się w moich marzeniach. Miałem tyle zainteresowań, że wystarczyłby pewnie mały impuls, bym dziś zajmował się czymś zupełnie innym.
Jak ważna jest dla Pana muzyka w Pańskich filmach?
YY: Dla mnie to fundament. Wierzę, że w kinie dźwięk to połowa sukcesu. Pracę nad filmem zaczynam od stworzenia storyboardu w formie wideo, do którego od razu dodaję robocze dialogi, efekty i muzykę. Można powiedzieć, że bez dźwięku nie jestem w stanie złożyć obrazu w spójną całość.
Jakie filmy lub projekty uważa Pan za przełomowe w Pańskiej karierze?
YY: Wymieniłbym co najmniej trzy (śmiech). Pierwszy to Eve no Jikan, kiedy poczułem, że moja twórczość naprawdę trafiła do szerokiego grona odbiorców. Drugi to Patlabor REBOOT, gdzie sprawdziłem się w komercyjnym projekcie opartym na kultowej marce. Trzeci to Sing a Bit of Harmony, który przyniósł mi rzeszę fanów jako autorowi oryginalnych historii. Szczerze mówiąc, moja droga to pasmo ciągłych punktów zwrotnych (śmiech).
Co zainspirowało Pana do stworzenia Eve no Jikan?
YY: Początkowo miał to być kameralny dramat osadzony w jednej kawiarni, inspirowany serialem The King’s Restaurant. Podczas pisania uznałem jednak, że pomysł potrzebuje czegoś więcej, i dodałem motyw robotów AI, który zawsze mnie fascynował. To był ukłon w stronę Ja, Robot Isaaca Asimova. Projekt stał się więc hybrydą mojej miłości do teatru i klasyki science-fiction.
Czy planuje Pan kiedyś powrócić do świata Eve no Jikan w nowej formie?
YY: Mój najnowszy film, Sing a Bit of Harmony, osadziłem w tym samym uniwersum. Patrząc na to, jak AI dominuje dziś w naszej rzeczywistości (mamy marzec 2026), czuję, że świat Eve no Jikan ma jeszcze ogromny potencjał. Czekajcie cierpliwie!
Jak narodziła się ta niesamowita wizja świata w Sakasama no Patema, w którym niebo może „pochłonąć” człowieka?
YY: To motyw wywodzący się z dziecięcych wyobrażeń. Dorastałem na Hokkaido, gdzie są ogromne, otwarte przestrzenie. Pamiętam, że leżąc na trawie w pogodny dzień, miałem wrażenie, że za chwilę spadnę prosto w to błękitne niebo. Myślałem, że każdy tak ma! Obiecałem sobie wtedy, że kiedyś stworzę o tym film przygodowy oparty na tym motywie.
Trzy Prawa Robotyki Asimova są kluczowe w Eve no Jikan. Które z nich uważa Pan za najbardziej problematyczne?
YY: Pierwsze Prawo: robot nie może skrzywdzić człowieka ani przez zaniechanie dopuścić do jego krzywdy. Pole do interpretacji „krzywdy” i „zaniechania” jest tak szerokie i niejasne, że czyni to prawo najbardziej problematycznym, a zarazem najbardziej atrakcyjnym dla scenarzysty.
W Harmonie bada Pan granice między snem a rzeczywistością. Co Pana skłoniło do poruszenia tematu psychologii nastolatków?
YY: Ten film opowiada o poczuciu zamknięcia w wąskich relacjach w szkole średniej, urojeniach typowych dla okresu dojrzewania i uprzedzeniach. Choć jest wiele anime o szkole, czułem, że niewiele jest dzieł, które realnie wkraczają w takie gorzkie emocje. To dzieło zrodzone z pragnienia narysowania tych złożonych emocji, które sam czułem jako nastolatek – niekoniecznie cukierkowych, ale takich, które wielu ludzi czuło. Oczywiście wiem, że nie jest to kierunek, którego pragnie większość fanów anime. Dlatego ten projekt powstał dla Anime Mirai 2014, projektu szkolenia młodych animatorów. Myślę, że udało się to zrealizować, bo struktura pozwalała na ogromną swobodę. Pewnie drugiego takiego anime nie uda się stworzyć (śmiech).
Pełna rozmowa jak i wiele innych - POPKulturowy Kociołek